25 października 2012

Imagin z Stylesem


Siedziałam na łóżku w dresie, w tle słychać było moje  ulubione piosenki Christiny Perri.
Opierając głowę o ścianę z moich   oczu po bladych policzkach popłynęły łzy,
 a w głowie wciąż przewijały się myśli, co jeszcze się spierdoli...
Czasami jeszcze płaczę .Zdarza się to coraz częściej.
 Zauważyłam, jak bardzo odsunęłam się ostatnio  od bliskich.
 jak bardzo odsunęłam się również od świata.
jak mnie to męczy i jak sobie z tym już nie radze.
Wszystko mnie pomału przytacza. 
Od kiedy odszedł...Moje życie wygląda jak bym żyła za karę.
Obiecałam sobie, że już więcej nie będę płakała.
Najwidoczniej nie potrafiłam  dotrzymać obietnic.
Ale w końcu łzy przecież  to nie wstyd, to oznaka,
 że cholernie Ci na czymś lub na kimś zależy.
Gdy rozstaniesz się z drugą osobą lub zostaniesz odrzucony 
w koło słyszysz: Znajdziesz lepszego, on nie był Ciebie wart, co Ty w nim
widziałaś...'
 Ale nikt nie zapyta  ' Co czułaś przy nim, że tak cierpisz bez niego i był dla ciebie taki wyjątkowy...'
Zauroczył on Mnie w taki głupi, naiwny, banalny sposób, ale wszystko się
zmieniło.Tylko, że teraz to Ja siedzę i wylewam łzy.
Mówiłam do  siebie samej w myślach dlaczego los tak zarządził, że go poznałam, teraz marzę o Nim prawie w każdej godzinie i bez ustanku powtarzam Jego imię...Ciągle widzę przed oczami te duże zielonkawe oliwkowe oczy przepełnione szczerością, powykręcane w wszystkie możliwie strony ułożone w artystycznym nieładzie brązowe loczki, szeroki uśmiech który tworzył na jego pulchnych policzkach urocze dołeczki. 
W głębi duszy cały czas się śmieje z naszego ostatniego spotkania ... 
" - Naprawdę nie chce tak po prostu tego kończyć... Nie możemy zostać przyjaciółmi?- zapytał patrząc na mnie ze łzami w oczach.
- Przyjaciółmi? Oczywiście. Jeśli tylko wydłubie sobie oczy, aby nie patrzeć jak ona dotyka Twojego ramienia. Jeśli odetnę sobie uszy, a by nie słyszeć jak mówisz, że ją kochasz. Jeżeli oderwę nos, aby nie czuć jej zapachu na Tobie. I jeśli odetnę usta, by nie tęskniły za Twoimi wargami. Lecz wątpię byś chciał mieć kalekę za przyjaciela...- odpowiedziałam mu wtedy tak zupełnie szczerze..." 
Miałam dość myślenia i dręczenia się tym co już nigdy nie wróci. 
Wstałam ,ogarnęłam się i wyszłam z domu w kierunku najbliższego sklepu.
Nagle zauważyłam jak w moim kierunku idzie uśmiechnięty Harry a kawałek za nim jego nowa dziewczyna z fajką w ręku. 
Doszłam do niego i spojrzałam mu prosto w oczy. 
- Odpowiesz mi na jedno ważne pytanie?- zapytałam tak po prostu. 
- Tak, ale tylko ważne pytanie.- odpowiedział patrząc na mnie uważnie..
- Dlaczego ja rzuciłam fajki bo Ty nie lubiłeś, gdy paliłam o ona pali? - powiedziałam i wskazałam w jej stronę.
- Mówiłem żebyś pytała o coś ważnego...- odpowiedział patrząc w moją stronę ze strachem w oczach.
- Haha, a ona nie jest ważna?- zadałam kolejne pytanie nie mogąc go rozgryźć.. 
On tylko pokręcił przecząco głową i odszedł w stronę auta. ..





Wróciłam do domu powstrzymując się by nie wybuchnąć płaczem. 
Dopiero gdy weszłam do mieszkania,oparłam się plecami o stare dębowe drzwi i zsunęłam się po nich w dół pozwoliłam im swobodnie popłynąć. 
Wyjęłam z kieszeni do pół pełną paczkę fajek malboro. Odpaliłam jednego i zaciągnęłam się dymem. 
Zaciągając się tak  papierosowym dymem niemal czując jak rozsadza
mi płuca. Zabawne. Jego nie wdychałam, a mimo to, rozsadzał mi serce....
Bardzo dużym problemem większości ludzi jest to, że nie potrafią znaleźć szczęścia w teraźniejszości, tylko rozpamiętują przeszłość, która wydaje im się być idealna.
Takim człowiekiem jestem między innymi ja. 
Teraz po nim zostanie mi tylko garść wspomnień których po mimo że teraz przez nie cierpię nigdy nie będę żałować.
Kiedyś mu opowiem jak bardzo go kochałam. Jak bardzo tęskniłam
 i cierpiałam kiedy gdzieś wyjeżdżał . Kiedy wieczorami płakałam trzymając w ręku kubek gorącego kakao. Jak spałam z jego zdjęciem by móc w jakiś sposób poczuć że jest przy mnie . Jak serce mi pękało przy każdym jego wypowiedzianym pod wpływem emocji słowem. Opowiem mu. Jak każde słowo wypowiedziane z Jego ust tkwiło przez długi czas w moje podświadomości.

Dni mijały a bół wydawał się być coraz mniejszy. To że ból przechodził nie oznaczało że o nim zapomniałam. Moja miłość do niego wydawała się tylko wzmacniać. Moja mama kiedyś  uznała że tylko prawdziwa miłość potrafi przetrwać podczas gdy druga osoba zadaje nam ból..
Zawszę inaczej spostrzegałam go niż inni ludzie.. 
Oni widzieli w Nim skurwiela - Ja czułego człowieka. Oni widzieli Jego cyniczne spojrzenie i wredny półuśmiech - Ja widziałam smutek w oczach, i lekką nadzieję w uśmiechu. Oni widzieli inaczej - Oni Go nie znali.A ja poznałam i dlatego też nie mogę o nim zapomnieć.
~Wstałam z łóżka zmierzając do kuchni po kolejny kubek kakao. Gdy nagle usłyszałam walenie do drzwi. Byłam zdziwiona że ktoś przychodzi do mnie o tak późnej porze. Ale jeszcze bardziej się zdziwiłam gdy otworzyłam drzwi. 
-Co tu robisz? -wyszeptałam gdy spojrzałam na Harrego. 
- Chciałem z tobą porozmawiać- odpowiedział. Podniosłam wzrok z nad jego czarnych trampek i spojrzałam mu w oczy. Pierwszy raz w życiu widziałam w nich strach, wydawać by się mogło że płakał. 
- Nie mamy o czym rozmawiać- odpowiedziałaś i zaczęłaś przymykać drzwi. 
-[t.i] proszę... - powiedział przytrzymując drzwi i wpatrując Ci się głęboko w oczy.Tak że przeszedł Cię dreszcz.  



-Harry- powiedziałam niemal szepcząc. Byłam w rozterce  Serce waliło mi jak szalone i mówiło tak a rozum nie. Jednak serce wygrało z rozumem. Odchyliłam drzwi i pozwoliłam mu wejść do środka. Wskazałam mu drewniane krzesło i poprosiłam by usiadł. A sama zajęłam miejsce na przeciwko  niego.
Spojrzałam mu prosto w jego zielonkawe oczy i uśmiechnęłam się w duchu. Przypomniało mi się jak kiedyś godzinami siedzieliśmy tak przeciwko siebie i bez słowa wpatrywaliśmy się sobie w oczy.Może i było to dla wielu bez sensu,ale my w taki sposób lubiliśmy spędzać ze sobą czas.
-A więc? -zapytałam, jednocześnie zachęcając go by zaczął mówić.
-A więc...- zaczął próbując sklepić jakieś zdanie- wiem że to co teraz powiem.. mało cie pewnie obchodzi ale chce ci wyjaśnić. Gdy tamte cztery miesiące temu powiedziałem ci że muszę odejść.. to nie była moja decyzja.- przerwał a ja wpatrywała, się w niego jak by ktoś uderzył mnie z całej siły w twarz. "to nie była moja decyzja" a czyja? - Producenci kazali mi zerwać z tobą i rozpocząć nowy związek z Effy.. Nie chciałem tego. Dlatego gdy pytałaś czy ona jest dla mnie ważna nie odpowiedziałem ci. Bo nie chciałem cie okłamywać a prawda była zbyt ohydna by ją powiedzieć. Ale ja już nie chce tak dłużej.. brzydzę się tego.. - skończył chowając twarz w dłoniach i podpierając się łokciami na stole. Siedziałam i wpatrywałam się w niego w milczeniu.Słyszałam jak szlocha.. i wtedy coś we mnie  pękło. Wstałam z krzesła i podeszłam do niego. Harry podniósł głowę z nad stołu a ja wdrapałam mu się na kolana jak małe dziecko. 
Mocno się w niego wtuliłam zaciągając się jego przyjemnym zapachem i jedną ręką dotykając jego torsu. Czułam jak szybko bije mu serce. 
Odchyliłam się i spojrzałam mu w oczy.. - wiedziałam kiedy cie poznałam że będziesz największym problemem mojego życia - szepnęłam i zatonęłam w jego ciepłych i wilgotnych wargach.
Czułam jak kąciki jego ust unoszą się a jego ręka wędruje po twoich plecach w górę i w dół. 
-Od dziś muszę znów przyzwyczajać się do twojego zapachu i porozrzucanych ubrań pośrodku mieszkania  - powiedziałam uśmiechając się do niego szeroko. 
Wiedziałam że za szybko mu odpuściłam, ale coś w kazało mi mu na nowo zaufać i uwierzyć że wszystko idzie w dobrym kierunku.Podobno każdy zasługuje na drugą szanse więc czemu on ma jej nie dostać? 
Tak na prawdę nie wiedziałam co mnie czeka... mogłam tylko żyć z nadzieją że ten fleja biegający nago codziennie po mieszkaniu molestujący kota na każdym kroku i wymyślający na każdym kroku nowe zabawy w innej części mieszkania zostanie takim już na zawszę i pozostanie moją fleją.. 

Podoba się ? :)

3 komentarze:

  1. bardzo podoba mi się ten imagine jak i cały blog.
    czekam na następny.
    zapraszam do mnie: http://1d-zakazanamilosc.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny ! Aż się wzruszyłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak na prawdę nie wiedziałam co mnie czeka... mogłam tylko żyć z nadzieją że ten fleja biegający nago codziennie po mieszkaniu molestujący kota na każdym kroku i wymyślający na każdym kroku nowe zabawy w innej części mieszkania zostanie takim już na zawszę i pozostanie moją fleją..

    Genialne !!!

    OdpowiedzUsuń