31 października 2012

Imagin z Malikiem


puść


Robiło się coraz później, a cisza która wypełniała całe mieszkanie była nieznośna.
Nienawidziłaś kiedy wracał tak późno. Znów wyszedł bez słowa. Chyba już go wcale nie obchodziłaś.
Uczucie że już cie nie kocha przerażało cie. Nie zniosłaś byś gdyby odszedł. Ale skoro się zaczęło psuć..i on nie jest szczęśliwy.Że się tobą znudził. To uczucie wyżerało cię od środka
nie chciałaś go takiego. Chciałaś jego szczęścia. Nawet jeśli będzie to w jakiś sposób cie bolało..
Siedziałaś na podłodze wokół ciebie leżało pełno małych zapalonych świeczek i 3 już niemal puste butelki wina,a w dłoniach trzymałaś wasze zdjęcie.
Zdjęcie które Zayn zrobił wam jeszcze 2 lata temu gdy nawalona przytuliłaś się do niego i wyznałaś mu po raz pierwszy miłość.
Tak.. nie byliście udanym związkiem pełnym wzruszających i romantycznych chwil.. nie umiałaś okazywać uczuć.. zawszę się bałaś. Bałaś się odrzucenia.
Spojrzałaś w stronę drzwi. Usłyszałaś prze kluczanie zamka. Wrócił nawalony .. pomyślałaś. Znów powie że chce się ze mną przespać a potem pójdzie spać
a ja znów zasnę i będę cierpieć. Bo miłość wygasła. Zayn wkroczył chwiejnie do salonu i spojrzał na ciebie z uśmiechem. - Cześć kotku wiedziałem że będziesz czekać.
Czekam na ciebie w sypialni.. - uśmiechnął się do ciebie i zaczął zdejmować koszule. Coś się w tobie wtedy złamało. Zaczęły ci lecieć łzy. Wstałaś z podłogi i podeszłaś
do chłopaka. Dotknęłaś dłonią jego policzka. - Zayn czy.. czy ty mnie jeszcze kochasz? - spojrzałaś w jego duże brązowe oczy które zdawały się nie okazywać żadnych emocji.
- O co ci chodzi? - wymamrotał. - Chodź do sypialni - powiedział do ciebie ciągnąc cię za ramie do sypialni. - NIE ! - wyrwałaś mu się i spojrzałaś przerażona
- Zayn nie! Ja tak dłużej nie chce ! Od 3 miesięcy tak jest. Codziennie wychodzisz bez słowa zostawiasz mnie cały dzień samą, a potem wracasz nawalony i chcesz tylko
jednego. Nie liczysz się już ze mną. Nie ma już w tobie niczego co kiedyś. Zmieniłeś się. Zayn kocham cie ale takie życie jest dla mnie okropne. To koniec. - spojrzałaś
na chłopaka ze łzami oczekując jakieś odpowiedzi.. jakiegoś nie.. proszę cie lub że cie kocha. Stał milczał jego źrenice powiększyły się. Podszedł do ciebie dwa kroki.
- To możesz wyjść. Nie potrzebuje cię ! Nie jesteś mi do niczego potrzebna ! Wynoś się ! - stałaś patrzyłaś na niego przerażona.
Szybko złapałaś buty i kurtkę. W równie szybkim tempem wybiegłaś z mieszkania. Trzęsłaś się.. słone łzy nie kontrolowanie spływały ci po policzkach.
- Udałaś się do starego mieszkania. Jakieś 2 przecznice od Zayna. Stare mieszkanie nie było duże.. na strychu.. Weszłaś do domu zatrzaskując drzwi. Oparłaś się plecami
o drzwi i zjechałaś po nich na dół. Teraz pozwoliłaś by łzy mogły swobodnie płynąć. Zasnęłaś..
Obudziłaś się z bólem kręgosłupa i cała obolała. Wstałaś spod drzwi i stanęłaś. Słyszałaś chrapanie. Nie wiedziałaś skąd dochodziło. Otworzyłaś frontowe drzwi
i ujrzałaś na wycieraczce śpiącego Zayna. Lekko szturchałaś chłopaka nogą by się obudził. Gdy chłopak już się ocknął zaczęłaś. - Zayn.. - powiedziałaś nie pewnie- Co ty tu robisz?
- ( twoje imię ) za nim zacznę proszę byś mi nie przerwała. Gdy wyszłaś.. zrozumiałem jaki błąd popełniłem. Zrozumiałem co zrobiłem. Co straciłem. Kocham cię ale proszę
zrozum mnie.Ty nie okazywałaś mi w żaden sposób że mnie kochasz. Nie wiedziałem co mam robić.. wydawało mi się że tak będzie łatwiej. Takie życie.. ale zrozumiałem
już że to nie było dobre. Zrozum nigdy nie będę dość dobry.. zawszę będę w jakimś stopniu cię krzywdził i zawodził ale cie kocham... wiem zachowałem się jak
idiota ale cie kocham! Mogę to wykrzyczeć .. możesz mnie ukarać jak chcesz .. bo wiem że robiłem źle.. tylko proszę zostań.. - mówił dalej.. a ty się w duchu uśmiechałaś
wrócił twój Zayn. Czuły Zayn. Którego ci tak brakowało. Nie wiem co mówił ani co chciał mówić dalej bo przerwałaś mu namiętnym pocałunkiem i przyciągnęłaś mocno do siebie.
Zamknęliście drzwi. Zayn zaczął powoli ściągać z ciebie cienką koszule i bieliznę. Sam miała na sobie coraz mniej. Gdy byliście już zupełnie nadzy chwycił cie mocno
za pośladki i podniósł do góry. Zaniósł cie do łóżka. Zaczął delikatnie całować twoją szyje. Jego pocałunki były coraz bardziej natarczywe. A jego dłonie schodziły coraz niżej.
Tego poranku nigdy nie zapomnisz. Był on najwspanialszy w całym twoim życiu. Odzyskałaś mężczyznę swojego życia. I zaczęłaś poranek od małych igraszek.

Podoba się ?: ) 

2 komentarze:

  1. Jezu aż się prawie rozryczałam aż to czytałam.
    Cudna jesteś.
    KINIA :) $_$

    OdpowiedzUsuń
  2. kisiel w gaciach == szerszeń : >

    OdpowiedzUsuń