25 października 2012

Imagin z Malikiem


Koleiny dzień wakacji.. odsłoniłaś firany i wyjrzałaś przez okno. Naprałaś chłodnego powietrza do płuc i wypuściłaś. Zerknęłaś na zegarek. Równo siódma. Nic dziwnego że jest jeszcze chłodno. Spojrzałaś w niebo by przyjrzeć się chmurom przez które przebijało się słońce. Zapowiada się ładny dzień pomyślałaś i zabrałaś się za ogarnięcie się. Prysznic, lekki makijaż, luźne ciuchy i już byłam gotowa by jechać. Spojrzałaś ostatni raz na swój pokój i zamknęłaś drzwi.. wszyscy gdzieś biegali, krzyczeli .. mama że nie może znaleźć torebki a tata że mamy się pośpieszyć. Zabrałam swoją torebkę i poszłam do samochodu. Przyjrzałam się jeszcze raz uważnie domu.. nie zapomnę go nigdy. Mój pierwszy krok, chłopak, pocałunek.. tyle wspomnień z tego domu. Ale teraz przeprowadzę się do innego.. gdzie zacznę zbierać nowe wspomnienia i doświadczenia. Nawet nie zauważyłam kiedy Rodzice usiedli w aucie. Ruszyliśmy.. odwróciłam głowę i obiecałam sobie w myślach że kiedyś tu wrócę. Przez całą drogę rodzice opowiadali mi że nowy dom będzie większy... że na pewno mi się spodoba. Że będę mogła zapraszać tam przyjaciół.. jeden mały szczególik .. nie mam przyjaciół. Nie powiedziałaś tego bo od razu by zaczęła swój monolog o tym że powinnam się zmienić i zacząć poznawać ludzi. Ale ona nie rozumie że ja nie chce się zmieniać by ktoś mnie polubił. Niech mnie zrozumie i przyjmie taką jaka jestem. Po dwóch godzinach podjechaliśmy pod dom.. Pierwsze wrażenie.. cudowny. Zawszę chciałam w takim mieszkać... do domu prowadził mały wąski chodnik.. drewniana weranda.. wyszłam z samochodu by zobaczyć resztę. Na werandzie stała ławka. Wyglądała na starą. Obok niej na filarach podtrzymujących dach werandy wiły się róże. Weszłaś za rodzicami do środka. Zatkało cie .. nawet słowa nie wyrażą tego jaki był piękny. Wszędzie drewno.. obrazy, stare zabytkowe meble.. można powiedzieć że dom był urządzony w stylu Orient Express.. Zabrałaś swoje walizki i weszłaś na górę by zobaczyć swój pokój. Tak samo.. jak reszta domu.. cudowny. Rzuciłaś walizki na łóżko i zaczęłaś się rozpakowywać. Po godzinie wchodzenia w tą i wew tą po schodach byłaś cała rozpakowana i urządzona. - [ t.i] ! - krzyknęła mama z dołu. - chodź mam dla ciebie niespodziankę. 
Zeszłaś na dół ciekawa co zobaczysz. Weszłaś do salonu a tam podbiegł do ciebie mały brązowy labrador. Szczęśliwa uściskałaś psa i pocałowałaś go łeb. - To dla mnie ? Mogę go zatrzymać? - Zapytałaś podekscytowana. - [t.i] masz już prawie 17 lat i jesteś już na tyle odpowiedzialna chyba by mieć psa prawda ? Zaśmiał się ojciec. - Ale nie na tyle dorosła by czasem przekląć ? Spojrzałaś z politowaniem na ojca. - Oj kwiatuszku. To nie jest tak że nie jesteś dorosła tylko to brzydko i bardzo źle wygląda gdy takie ładne dziewczyny tak mówią. Dlatego nie wolno ci przeklinać. Chcemy dla ciebie jak najlepiej.. - gadała i gadała.. a ja przestałam ją słuchać. Zawszę jak zacznie gadać to trudno jej skończyć... Zignorowałam to czy mówi dalej i wyszłam na zewnątrz. Usiadłam na werandzie. Po drodze chapnęłam z kanapy moją kochaną przyjaciółkę lustrzankę. Kocham robić zdjęcia. To coś co pozwala nam zatrzymywać te najwspanialsze momenty i uwiecznić. Włączyłam aparat i zaczęłam obserwować ulice przez obiektyw. Nagle zobaczyłam w aparacie przystojnego mulata.. Co dziwne nie robiłam zbliżenia a stał bardzo blisko. - Ekhem.. - spojrzałam za aparatu. Stał tu.. patrzył na mnie i uśmiechał się.. ale czy do mnie.. ? Obejrzałam się do tylu.. siedział tylko pies i obgryzał .. chwila to moje buty? No jasne.. Spojrzałam w stronę mulata. - Tak to do ciebie. Zaśmiał się i puścił do mnie oczko. - Mogę się dosiąść? - Wskazał ręką miejsce obok mnie. 
- Jasne.. tyy. ty.. tylko że ja cie nie znam. Zarumieniłaś się. Pierwsza nowo poznana osoba a ja się jąkam. No błagam.. 
- HAHA.. no słuszna uwaga.. Jestem Zayn.. może mnie kojarzysz ? Spojrzał na ciebie uśmiechając się szeroko i odsłaniając przy tym rząd białych zębów. - Ja jestem [t.i]. Miło mi. Odwzajemniłaś uśmiech. - Jesteś tu nowa? Mieszkam dom obok i pierwszy raz widzę by ktoś tu mieszkał... - Tak wprowadziliśmy się dopiero ..Oooo to będę mieć fajnego sąsiada. Zaśmiałaś się i dźgnęłaś bruneta lekko w brzuch. - Co mnie dźgasz ? Poczochrał cię po włosach. - Przesadziłeś .. Brutus bierz go ! Krzyknęłaś do psa.. 
- Brutus?! tak ma na imię? - Spojrzał w stronę szczeniaka.. 
- Tak Brutus masz coś do tego? - Uniosłaś jedną brew do góry. 
- Niee skąd fajne imię . - Zaśmiał się i po chwili dodał. - Co tam robiłaś z tym aparatem? 
- eem.. nic takiego.. chciałam zrobić jakieś zdjęcia okolicy by uwiecznić... wiesz.. takie rzeczy które mogą się więcej nie zdarzyć a mogą być ważne. Spojrzałaś na niego mając nadzieje że zrozumie.. 
- np jak ta ? - przysunął się do ciebie i złożył na twoich ustach pocałunek. Jego usta były takie ciepłe. Przymrużyłaś oczy i odwzajemniłaś pocałunek. 
Odsunęłaś się od niego. - Tak.. tylko szkoda że nie uwieczniłam.. 
Zayn chwycił twój aparat. Przysunął się do ciebie jeszcze bliżej. Włączył odliczanie w aparacie, wystawił rękę trzymając go w waszą stronę. Spojrzał ci w oczy. Znów je przymrużyłaś i poczułaś jego ciepłe wilgotne usta. Przeszły cie dreszcze. Objęłaś jego twarz rękoma i usłyszałaś dźwięk flesza. Chłopak odsunął się od ciebie - uwieczniłem coś.. co może jeszcze może się zdarzyć na pewno nie jeden raz i jest ważne. Mam nadzieje że się nie obrazisz ? Uśmiechnął się szeroko i chwycił twoją ciepłą dłoń. ♥


______________________
Podoba się? Kto chce nst. z dedykacją?:)

1 komentarz:

  1. Na początku myślałam, że Brutus jakoś skoczy na Zayn'a czy coś ;D A to zdjęcie na końcu jest straszne słodkie *-* DariaS.

    OdpowiedzUsuń